Sochaczew: Józef Madanowski wspomina naukę szewskiego fachu
Odpowiedź w trzech zdaniach
Józef Madanowski, 94-letni szewc prowadzący zakład przy Placu Kościuszki w Sochaczewie, opowiedział o nauce dwóch zawodów. Wspominał terminowanie u mistrza i egzamin, podczas którego musiał przedstawić samodzielnie uszytą parę butów.
Warsztat działa nieprzerwanie od ponad 60 lat. Po wcześniejszej publikacji o rzemieślniku przybyło klientów, którzy dotąd nie wiedzieli o istnieniu zakładu, podano w komunikacie UM Sochaczew z 23 października.
Nauka u mistrza i próba uczciwości
Cholewkarz szył górną część buta: wycinał i łączył elementy, wszywał podszewkę oraz suwaki. Szewc zajmował się podeszwą, łączeniem części obuwia i naprawami.
Madanowski uczył się cholewkarstwa u Lucjana Przydatka przez trzy lata i trzy miesiące. W okresie próbnym zszywał niepotrzebne skrawki, uczył się obsługi maszyny i obserwował mistrza. Potem rozpoczął właściwą, trzyletnią naukę, zakończoną zaświadczeniem, a następnie egzaminem czeladniczym.
Przychodził przed otwarciem warsztatu, żeby posprzątać. Dwukrotnie znalazł pieniądze i oddał je mistrzowi. Była to próba uczciwości, po której powierzano mu nawet klucze do domu.
Damskie pantofle na egzamin
Po dwóch latach pracy jako czeladnik należało samodzielnie wykonać parę butów, nazywaną „sztuką”. Trzeba było dołączyć kosztorys i kalkulację materiałów. Madanowski przygotował damskie pantofle, tak zwane włoszki.
Egzamin odbywał się w Domu Rzemiosła przed dwoma fachowcami z Warszawy. Rzemieślnik musiał narysować na tablicy wzór obuwia oraz szczegółowo przedstawić wykorzystane materiały i ich koszty.
Przez wiele lat wykonywał obuwie ortopedyczne na zlecenie lekarskie dla dzieci i dorosłych. Przyjeżdżali do niego klienci z Warszawy. Szył też na zamówienie buty dla osób z nietypowymi stopami z Sochaczewa i okolic.
Fot. UM Sochaczew
Ilustracja wykorzystana w artykule pochodzi z zewnętrznego źródła (UM Sochaczew). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt z redakcją.